Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza ograniczyć decyzyjność uczelni w kwestii tworzenia kierunków, a  wysokość dotacji przyznawanej uczelniom uzależnić od sukcesów ich absolwentów na rynku pracy.

.
Obecnie to szkoły wyższe decydują, co znajdzie się w ich ofercie dla przyszłych studentów, a rząd nie ingeruje w ich decyzje, szanując ich autonomię. Efektem takich działań jest tworzenie kierunków, zależnych jedynie od zasobów kadrowych uczelni, nie zaś od zapotrzebowania na rynku pracy. W chwili obecnej, jeżeli uczelnia spełnia wszystkie wymogi dotyczące prowadzenia danego kierunku, nie ma podstaw, by uniemożliwić jego uruchomienie.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza jednak wprowadzić zmiany, polegające na tym, iż jeśli utworzenie kierunku budzi pewne obawy lub wydaje się nieracjonalne, nie należy dopuścić do jego uruchomienia.

Eksperci twierdzą jednak, iż ministerstwo nie może narzucać uczelniom oferty kształcenia. Jest to bowiem poważna ingerencja w funkcjonowanie szkół wyższych, szczególnie w dobie zmian w obrębie nauki i szkolnictwa wyższego.

Resort nauki planuje również zreformować sposób przyznawania dotacji uczelniom, której wysokość byłaby uzależniona od sukcesów absolwentów na rynku pracy. W tym momencie taka zmiana jest jednak niemożliwa do wprowadzenia, ze względu na niedostateczną ilość informacji, jakimi dysponuje system monitorowania losów absolwentów szkół wyższych (ELA), działający od ubiegłego roku.

O wyrażenie opinii poproszono również eksperta Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego, Piotra Pokornego, który stwierdził iż:

„To byłby krok wstecz. Do 2011 r. obowiązywała bowiem sztywna lista 118 kierunków studiów, w ramach których można było prowadzić kształcenie w szkołach wyższych. Teraz uczelnie mają dużą swobodę w kształtowaniu oferty edukacyjnej, a ich wybory weryfikuje rynek. Kandydaci nie decydują się na kierunki, po których nie znajdą pracy”

„(…) bardziej skłaniałbym się ku temu, aby uczelnia z wysokim poziomem zatrudnienia jej absolwentów otrzymywała bonus. Lepiej, aby w podstawowym algorytmie wyliczania dotacji dla placówki takiego współczynnika nie było, ponieważ często o sukcesach absolwentów nie decyduje np. poziom kształcenia na uczelni, ale zróżnicowanie regionalne, koniunktura na rynku itd.”

Źródło: Gazeta Prawna