Nowelizacja przepisów, co do zasady, ma na celu poprawę obowiązujących uregulowań poprzez wyeliminowanie niejasności interpretacyjnych i usunięcie dotychczasowych niedoskonałości. Tyle teorii – w praktyce bywa z tym niestety różnie.

Prace nad nowelizacją przepisów ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym (UPSW) zdają się to potwierdzać. Bardzo wiele kwestii zostało faktycznie poprawionych i udoskonalonych. Jednocześnie (najprawdopodobniej ze względu na pośpiech w ostatniej fazie procesu legislacyjnego) ustawodawca nie ustrzegł się pewnych niedociągnięć. W związku z tym, w przededniu wejścia tych przepisów w życie, zasadne jest postawienie pytania o to, co udało się poprawić, a co pozostawia wątpliwości. W niniejszym artykule pytanie to odnosić się będzie do zmian w zasadach pobierania opłat od studentów.

Na wstępie warto przypomnieć, iż uczelnia może pobierać od studenta dwa rodzaje opłat:
a) opłaty o charakterze administracyjnym (m.in. opłata rekrutacyjna, opłata za wydanie legitymacji i indeksu czy za wydanie dyplomu),
b) opłaty o charakterze cywilno-prawnym (związane ze świadczonymi przez uczelnię usługami edukacyjnymi).
Omawiane zmiany dotyczą drugiej grupy opłat.

Zasady pobierania opłat określa umowa zawarta pomiędzy studentem a uczelnią. Dotychczasowe przepisy wymagały wprawdzie zachowania formy pisemnej tej umowy, nie określały jednak skutków niewywiązania się z tego obowiązku. W praktyce oznaczało to, że mogło dojść do zawarcia takiej umowy np. w formie ustnej. Ewentualną konsekwencją dla uczelni lub studenta, dochodzących z tego tytułu swoich roszczeń, mogła być trudność w udowodnieniu faktu zawarcia umowy w postępowaniu sądowym. Przykładem tego jest m.in. wyrok Sądu Rejonowego we Wrocławiu z 14 sierpnia 2013 roku (sygn. akt VIII C 873/13).

Zgodnie z przepisami, które wchodzą w życie 1.10.2014 r., niezachowanie pisemnej formy umowy będzie skutkowało jej nieważnością. W praktyce umowa zawarta np. w formie ustnej będzie uznawana za nieistniejącą. Oczywiście, jeśli obie strony (uczelnia i student) wywiążą się ze swoich zobowiązań, nie będzie miało to większego praktycznego znaczenia. Problem powstanie dopiero w momencie, gdy jedna ze stron przestanie przestrzegać postanowień umowy. Wówczas druga strona może zostać pozbawiona możliwości ich skutecznego egzekwowania.

Nowością jest również określenie momentu, od którego uczelnia może podpisać umowę. Dotychczas momentem początkowym była chwila nabycia pełni praw studenckich, czyli immatrykulacja i złożenie ślubowania. W wyniku wprowadzanych zmian umowę będzie można podpisać zarówno ze studentami, jak również z osobami, które otrzymały decyzję o przyjęciu na studia, czyli w okresie pomiędzy doręczeniem tej decyzji a przyjęciem w poczet studentów (należy jednak pamiętać, że przepisy wchodzą w życie 1.10.2014 r., więc będą miały zastosowanie dopiero w kolejnej rekrutacji – zimowej lub letniej). Ale to nie koniec – nowe przepisy wprowadzają obowiązek podpisania takiej umowy maksymalnie w ciągu 30 dni od rozpoczęcia zajęć dydaktycznych.

Powyższe zmiany porządkują wiele kwestii związanych z zawieraniem umów, z którymi dotychczas borykały się uczelnie. Możliwość podpisania umowy z osobą, która została przyjęta na studia, ale nie nabyła jeszcze praw studenta, czyni realnym dochodzenie – w przypadku rezygnacji przed rozpoczęciem studiów – zwrotu kosztów, jakie uczelnia poniosła w związku z przystąpieniem do wykonania umowy. Wprowadzenie końcowego terminu, do którego należy zawrzeć taką umowę, pozwoli na wyeliminowanie sytuacji, w których jedna ze stron działa w złej wierze i nie chce takiej umowy podpisać. Wymóg pisemności umowy pozwoli natomiast ograniczyć znaczną część sytuacji, w których student lub uczelnia nie jest pewna swoich praw i obowiązków, a co za tym idzie – umożliwi skuteczniejsze egzekwowanie tych praw.

Stosowanie nowych przepisów może jednak w praktyce prowadzić do powstawania nowych problemów:

a) po pierwsze, niejednoznaczne jest określenie maksymalnego terminu, do którego umowę można podpisać. Ustawodawca posłużył się terminem „rozpoczęcia zajęć”. Nie jest jednak do końca jasne, czy chodzi o termin rozpoczęcia zajęć wynikający z kalendarza akademickiego (np. 1 października), czy też termin faktycznego rozpoczęcia zajęć (np. pierwszego zjazdu na studiach niestacjonarnych). To ostatnie może być o tyle problematyczne, iż już w ramach jednej uczelni czy nawet wydziału zajęcia na różnych kierunkach mogą rozpoczynać się w różnych terminach;

b) po drugie, dyskusyjne są konsekwencje niezawarcia umowy w ogóle lub niezawarcia jej w wymaganym terminie. Dla studenta niepodpisanie umowy, pomimo jej przedłożenia przez uczelnię, może oznaczać koniec studiów. Takie unormowanie zostało wprowadzone przez nowe brzmienie art. 190 UPSW, który upoważnia dziekana do skreślenia takiej osoby z listy studentów (warto zwrócić uwagę na fakultatywność uprawnienia dziekana, który może z niego skorzystać lub też nie). Problematyczne jest jednak w tym zakresie wskazanie sposobu „przedłożenia” umowy przez uczelnię i czasu oczekiwania na jej podpisanie przed podjęciem decyzji o ewentualnym skreśleniu. Dla uczelni konsekwencje te są równie znaczące, ponieważ oznaczają brak możliwości pobierania opłat od studenta, z którym umowa nie została zawarta.

Pozostaje jednak kluczowe pytanie: czy istnieje możliwość podpisania umowy pomimo upływu wymaganego terminu? Zasadne jest opowiedzenie się za istnieniem takiej możliwości z uwagi na jedną z podstawowych zasad prawa cywilnego, a mianowicie zasadę swobody zawierania umów. Nowe przepisy zdają się dyscyplinować studentów w dopełnieniu obowiązków względem uczelni, ale jednocześnie przewidują mechanizmy ochrony ich praw. W związku z tym można sformułować wniosek, iż podpisanie umowy, pomimo upływu terminu jej zawarcia, jest możliwe i dopuszczalne pod warunkiem zgodnych oświadczeń woli studenta i uczelni.

Pewne niejasności interpretacyjne mogą wystąpić również w związku ze stosowaniem innych przepisów dotyczących zawierania umów, związanych m.in. z określeniem katalogu opłat wymienionych w umowie oraz wskazaniem ich wysokości, wpływem regulaminów i innych uczelnianych aktów prawnych na prawa i obowiązki studenta (jako konsumenta), obowiązkiem publikowania wzorów umów na stronie internetowej uczelni, a także okresami zawierania umów i ich zmiany.

Szczególnie dużo problemów praktycznych mogą natomiast wywołać nowe zasady dotyczące zasad pobierania opłat za drugi i kolejne kierunki studiów. Ten przykład wyraźnie pokazuje, że pośpiech nie do końca popłaca. Ustawodawca zrezygnował ostatecznie (po wcześniejszym wyroku Trybunału Konstytucyjnego) z nałożenia na studenta obowiązku płacenia za studia na więcej niż jednym kierunku. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie mały szkopuł, polegający na nieprecyzyjnym unormowaniu sytuacji przejściowych – mianowicie sytuacji osób, które swój drugi kierunek rozpoczęły pod rządami „starych przepisów”.

Jednoznacznie uregulowana została natomiast kwestia, która nawet w orzecznictwie sądowym budziła kontrowersje, a dotyczyła okresu przedawnienia roszczeń z tytułu umowy. Od października 2014 uczelnia będzie miała tylko 3 lata na dochodzenie swoich praw względem studentów, który nie wywiązali się ze swoich zobowiązań.

Reasumując ustawodawca w procesie legislacyjnym nie ustrzegł się błędów, a znowelizowane przepisy nie rozwiązują wszystkich dotychczasowych problemów – co więcej, tworzą nowe wątpliwości. Można jednak z całą stanowczością stwierdzić, iż wprowadzane zmiany to znaczący krok w kierunku ograniczenia niejednoznaczności dotychczasowych przepisów regulujących zasady pobierania opłat przez uczelnie.