Czego zapewne wszyscy przedstawiciele środowiska szkolnictwa są już świadomi, zgodnie ze znowelizowaną ustawą – Prawo o szkolnictwie wyższym wiele podstawowych jednostek organizacyjnych, w terminie określonym w art. 23 ustawy nowelizującej, będzie przechodzić procedurę dostosowania profilów i programów kształcenia do zmienionych wymagań. Wspomniane terminy to – dla studiów pierwszego stopnia – 31 grudnia 2016 r. oraz – dla studiów drugiego stopnia i jednolitych studiów magisterskich – 31 grudnia 2017 r.

Jednak zarówno już na etapie przekształceń, jak i późniejszym, na uczelnie czeka wiele niespodzianek. Ich przegląd zacznijmy od najdrobniejszych, aby stopniowo zająć się sprawami dużo poważniejszymi.

Chcąc jak najszybciej mieć wymagane zmiany za sobą, znając wskazany wyżej termin, a chcąc także np. wyprzedzić konkurencję, uczelnie zastanawiają się także nad tym, czy istnieje ograniczenie dolne. Czy można uruchomić zmieniony profil od roku akademickiego 2015/2016? Chociaż nie wskazano jej wprost w przepisach, odpowiedź przeczącą można wywnioskować z ograniczeń dotyczących uchwały rekrutacyjnej, która może być zmieniona jedynie w przypadku uruchomienia nowego kierunku. Kierunek o innym profilu stanowi niezależne uprawnienie. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie można w ten sposób traktować kierunku z profilem nowo powstałym w wyniku jego zmiany w granicach określonych w rozporządzeniu w sprawie warunków prowadzenia studiów na określonym kierunku i poziomie kształcenia. Nawet, jeśli kształcenie na obu profilach będzie się zazębiać. Zatem rekrutację na nowy profil można przewidzieć dopiero w uchwale dotyczącej roku akademickiego 2016/2017. Co miało zatem na celu np. wprowadzanie konieczności uwzględnienia niektórych zmian (np. w zakresie minimum kadrowego, ale i programu studiów) już od roku akademickiego 2015/2016? Kierunki realizowane jako jednolite studia magisterskie, zwłaszcza niehumanistyczne i niespołeczne, będą realizowane na bazie co najmniej trzech różnych programów, tylko w wyniku zmian przepisów (standardy kształcenia – nabór z roku akademickiego 2011/2012, KRK – 2012/2013, KRK ze zmianami – 2015/2016). Patrząc na zagadnienie szerzej, między rokiem 2011/2012 a rokiem 2017/2018, uczelnie wiele czasu poświęcą wyłącznie na przekształcanie programów.

Odpowiedź na pytanie o to, z jakiego jeszcze, poza wyżej wspomnianym, powodu warto się spieszyć, zostanie udzielona w dalszej części, a wiąże się z ocenę dokonywaną przez PKA. Póki co warto zwrócić uwagę na wspomniane ograniczenia ujęte w rozporządzeniu, a konkretnie w przepisach przejściowych, w § 23. W przepisie tym nie mówi się, jak np. w ustawie, o dostosowaniu, ale o doskonaleniu. Trudno zgodzić się, że zmiany wymuszone wprowadzaniem nowych przepisów są doskonaleniem, które wynika raczej z wniosków sformułowanych na bazie funkcjonowania wewnętrznego systemu zapewniania jakości kształcenia czy – w mniej przyjemnych okolicznościach – zastrzeżeń sformułowanych przez PKA. Jeśli to tylko nieumyślna zmiana pojęcia, to problem jest znikomy. Chyba, że znajdą się przypadki, w których zmiana 30% efektów nie wystarczy do zmiany profilu. Nie doprecyzowano przy tym, czy chodzi o zupełną zmianę kategorii np. z wiedzy na umiejętność, czy o zmianę pojedynczych słów w efekcie, zmieniających jednak jego sens. Jeśli natomiast autor nie miał na myśli dostosowania, to czy oznacza to, że zmieniając profil można dokonywać zmian bez żadnych ograniczeń? Raczej nie, ponieważ byłoby to sprzeczne m.in. z dotychczas przyjętymi rozwiązanymi.

Kolejne zagadnienie to odpowiedź na pytanie, kto ma dokonać zmiany profilu. Z art. 11 wynika, że uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego czy doktora daje jednostce odpowiednio pełną lub częściową samodzielność, ale tylko w zakresie obszarów kształcenia oraz dziedzin odpowiadających tym uprawnieniom. Nie mówi się np. o przewadze efektów z tych dziedzin. Pokrycie musi być pełne. W innym przypadku jednostka trafia do grupy niesamodzielnych i musi spełnić łącznie trzy warunki. Dwa są relatywnie łatwe do spełnienia i dotyczą zatrudnienia samodzielnych nauczycieli akademickich i badań naukowych. Trzeci blokuje na lata: „prowadzone na tym kierunku studia pierwszego lub drugiego stopnia o profilu praktycznym uzyskały co najmniej pozytywną ocenę jakości kształcenia Polskiej Komisji Akredytacyjnej” (przy okazji warto zauważyć, że nie wskazano, że chodzi o „odpowiedni” poziom studiów). Z żadnego przepisu nie wynika, że wcześniejsze uzyskanie takiej oceny, ale na profilu ogólnoakademickim, uznaje się za spełnienie tego warunku. Podobnie, trudno znaleźć rozwiązanie, poza wnioskowaniem o przeprowadzenie oceny na profilu praktycznym, kiedy jednostka uzyska pozytywną ocenę instytucjonalną i część kierunków zostanie nieoceniona. Nie można wnioskować, że ocena instytucjonalna to coś więcej niż programowa, a profil ogólnoakademicki wyczerpuje profil praktyczny. W obu przypadkach są to zupełnie inne, chociaż powiązane instytucje prawne. Widać to chociażby w sposobie redakcji już wspomnianego przepisu i np. art. 84a, gdzie w ust. 2 wskazano po prostu na „co najmniej pozytywną ocenę Komisji”.

Docieramy zatem do punktu, w którym trzeba stwierdzić, że silne ośrodki jak np. jedna z uczelni publicznych w Krakowie, gdzie wydział kształcący na kierunku „pedagogika” posiada uprawnienia do nadawania stopnia wyłącznie w obszarze nauk społecznych, są zmuszone do zmiany profilu kierunku na praktyczny, ponieważ np. „pedagogika” jest z natury kierunkiem co najmniej dwuobszarowym. Dlaczego wydział specjalizujący się w takim kierunku miałby ubiegać się o uprawnienia do nadawanie stopnia naukowego w obszarze nauk humanistycznych? Zwłaszcza, gdy posiada je inny wydział w tej samej uczelni. Należy mieć jednak na względzie, że takich kierunków jest dużo więcej. Czasem chodzi o dosłownie 10-20% efektów spoza głównego obszaru, jednak – jak wspomniano – przepisy nie zakładają takiego marginesu.

Podobny problem napotkały na swojej drodze tego rodzaju wydziały, ale i inne jednostki, które od miesięcy przygotowywały wnioski o nadanie uprawnień, jednak czekały do października br., aby po wakacyjnej przerwie dokumentacja został zaopiniowana i przyjęta przez odpowiednie gremia uczelni. W międzyczasie zmieniono przepisy nie przewidując okresu przejściowego dla wniosków innych niż już złożone. Niestety, zmiana profilu nie jest kwestią prostego dostosowania dokumentacji.

Jeśli to nadal za mało utrudnień, to załóżmy optymistycznie, że jednak udało się dokonać zmiany profilu, a uczelnia zaczyna planować realizację kolejnego nowego rozwiązania – RPL, czyli potwierdzania efektów uczenia się. Jednak ograniczenia są dokładnie takie same jak w przypadku tworzenia kierunku – pozytywna ocena programowa na profilu (tym razem z doprecyzowanie poziomu) lub uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora. Pomijając zagadnienie trwałości samych ocen na profilu podlegającym zmianie, należy pochylić się nad uzależnionym od oceny terminem potencjalnego rozpoczęcia uznawania efektów. Należy być świadomym, że PKA nie należy do instytucji mogących cieszyć się nadmiarem niezagospodarowanych czasu i środków. Może starać się włączyć do harmonogramu kilka ocen na wniosek uczelni, ale nie może ocenić jednocześnie kształcenia na setkach nowo stworzonych kierunków o profilu praktycznym. Zatem liczna grupa uczelni przez parę lat będzie mogła uznawać efekty na profilu ogólnoakademickim, a potem – przez przynajmniej kilka lat – nie będzie korzystać z RPL.

Chyba, że założenie jest takie, że większość nie podoła zmianom, a regulacje mają uderzyć w uczelnie niepubliczne i doprowadzić do selekcji szkół. Taką tezę należy jednak potraktować jako kolejną „teorię spisku” w świecie polskiego szkolnictwa wyższego, ponieważ, na co wskazano wcześniej, zmiana uderza także w uczelnie publiczne. Jeśli przeanalizować to na spokojnie, to trudno nie stwierdzić, że uderza w nie nawet silniej niż w grupę niepublicznych szkół wyższych, ponieważ pomimo zatrudnienia nawet setki profesorów i badań na skalę światową muszą naukowo niemal zatrzymać się w rozwoju i zadumać przez kilka lat nad profilem praktycznym. Po drodze muszą nawiązać z rynkiem pracy relacje, które dotychczas, co do zasad,y z naturalnych przyczyn były może nie słabsze, ale inne niż w przypadku szkół niepublicznych, które z reguły są uczelniami zawodowymi. Zupełnie zatrzymać się nie mogą, ponieważ zdezaktualizują się ich możliwości tworzenia studiów o profilu ogólnoakademickim. Działalność naukowo-badawcza jest istotna także przy uwzględnieniu popularyzowanych zmian w przepisach związanych z tematyką komercjalizacji badań. Jest to jednak zagadnienie na zupełnie inne rozważania, podobnie jak wspomniany wcześniej RPL. Obu tych tematów lepiej nie włączać zbyt szeroko do rozważań, które miały na celu przestawienie zupełnie innego problemu – problemu, z którym przyjdzie się zmierzyć setkom kierunków w Polsce.

Grzegorz Laskowski