Z danych GUS wynika, iż w 2016 roku na studia trzeciego stopnia aplikowało kilkaset osób mniej, w porównaniu do roku ubiegłego. Zmniejszyła się również liczba osób, które podejmują płatne studia doktoranckie.

.

Według ekspertów, jedną z przyczyn spadku liczby osób podejmujących studia doktoranckie jest niż demograficzny, a co za tym idzie, mniej osób uzyskuje tytuł magistra. W latach ubiegłych, studia doktoranckie były alternatywą dla osób, które nie posiadały skonkretyzowanej ścieżki dalszej kariery zawodowej. Ważny aspekt stanowi również poprawiająca się sytuacja na rynku pracy, spada bowiem poziom bezrobocia. Pracodawcy walczą o najlepszych absolwentów, a osoby, które ukończyły kierunki ścisłe, mogą znaleźć atrakcyjne oferty pracy.

W chwili obecnej uczelnie przyjmują więcej doktorantów, niż wynika to z ich zapotrzebowania. Konsekwencją takich działań jest zwiększająca się ilość bezrobotnych absolwentów studiów trzeciego stopnia, ze względu na brak odpowiednich ofert pracy bądź niedostosowanie ofert pracy do kompetencji poszukujących. Uczelnie zaś, nie stwarzają nowych stanowisk. Praca badacza wymaga pełnego zaangażowania, nie ma więc szans na dodatkowy etat. Dlatego też, absolwenci studiów magisterskich coraz częściej rezygnują z dalszego kształcenia.

Jest wielce prawdopodobne, że kształcenie doktorantów nie będzie przynosiło uczelni takich profitów, jak w latach ubiegłych, zmieniły się bowiem zasady przyznawania dotacji, stąd też szkoły wyższe otrzymują subwencje w trzykrotnie mniejszej kwocie.

Liczba osób, które w przyszłych latach zapiszą się na studia doktoranckie, będzie spadać, nie tylko z powodu niżu demograficznego, lecz także dzięki zmianom, które przyniesie nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. W przyszłym roku, uczelnie będą miały obowiązek zapewnienia stypendium co najmniej 50% doktorantów. W chwili obecnej, takie wsparcie otrzymuje jedynie 10% osób podejmujących studia trzeciego stopnia.
.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna